Masz dość powtarzania poleceń sto razy i ciągłych buntów? Zobacz, jak w końcu sprawić, by dziecko Cię słuchało!
Masz dość słyszenia ciągle “NIE!!!” na każdy twój pomysł czy polecenie?
Masz dość ataków krzyku i histerii, w miejscach publicznych, bo powiedziałaś dziecku “nie” lub coś innego, czego dziecko nie chciało?
Rodzicielstwo nie musi opierać się na ciągłej walce, awanturach, pretensjach lub ciągłym uleganiu.
Rodzicielstwo nie musi być pełne napięcia, wstydu, poczucia winy i niedomówień.
Rodzicielstwo może być pełne spokoju, radości i porozumienia.
Założę się, że próbowałaś już w przeszłości różnych form i metod, które miały sprawić, żeby Twoje dziecko cię słuchało.
Często metody te działają, są skuteczne …. ale tylko przez kilka dni, może tygodni.
A po kilku dniach powracają dawne zachowania, nawyki.
Powraca powtarzanie poleceń w nieskończoność. Bałagan, awantury.
Rośnie Twoja frustracja i rozrasta się wrażenie, że nie potrafisz być dobrą mamą. Że ci nie wychodzi. Być może nawet pojawia się - do niczego się nie nadaję,
To wszystko to nieprawda.
Jesteś najlepszą mamą na świecie. Nadajesz się do tej roli, a co więcej masz zdolności do tego, aby Ci wychodziło.
Zaraz zdradzę w czym tkwi sekret.
Zaraz pokażę Ci, że istnieje sposób na to, aby Twoje dziecko Cię słuchało i o nim chcę Ci teraz opowiedzieć.
Z wykształcenia jestem pedagogiem, a także mamą 3 dzieci, w tym momencie są to już młodzi ludzie i nastolatkowie. Może wydawać Ci się, że tacy specjaliści, jak ja nie mają problemów z dziećmi. Miałam w życiu etap (niezbyt długi), kiedy naprawdę moja specjalizacja raczej mi przeszkadzała, czytaj wtrącała, mnie bardziej w poczucie winy i wrażenie porażki niż prowadziła do spokoju i równowagi rodzicielskiej.
W moim macierzyństwie byłam praktycznie sama, mój mąż, albo pracował, albo wyjeżdżał, a do tego mieszkałam daleko od rodziny, koleżanek. Tu gdzie mieszkamy, nie znałam nikogo. 24h na dobę byłam sama z dziećmi. Najczęściej i większość czasu nie rozmawiałam z nikim dorosłym, tylko z dziećmi.
Najpierw z jednym, po kilku latach z kolejnymi.
Sama stawiałam czoła nieprzespanym nocom, po których następował dzień, bez możliwości drzemki.
Protestom, kiedy dzieci przechodziły bunt 2-latka, albo później, kiedy próbowały granice.
Sama zmagałam się z organizacją czasu, będąc osobą bez ekranów.
Któregoś dnia, kiedy moje pierwsze dziecko było jeszcze małe, zaobserwowałam, że jestem bardzo spięta, reaguję nerwowo na moją pociechę. Zauważyłam także swoją samotność, a jednocześnie przymus ogarnięcia wszystkiego.
Kiedy urodziło się drugie dziecko rzeczywistość mnie przytłoczyła, przerastała.
Każde słowo Nie!, z wykrzyknikiem lub nie, doprowadzało mnie do rozpaczy i wpędzało w bezsilność.
Każdy sprzeciw pogłębiał we mnie pustkę, frustrację, bezsilność i złość.
Każde niewykonane polecenie mówiło o tym, jak beznadziejną matką jestem.
A dzieci były wtedy jeszcze bardzo malutkie!!! Co będzie później!!!??? - rodziło się w mojej głowie.
Jak już wspomniałam dodatkowym obciążeniem było dla mnie moje wykształcenie - pedagog - specjalista od wychowywania dzieci!!! Przecież z innymi dziećmi mi szło tak dobrze!!! - naprawdę byłam dobra w tym, co robiłam.
Tym bardziej doświadczałam totalnej rozpaczy.
I stamtąd przyszedł też dla mnie ratunek.
Wróciłam do starych książek. Czytałam i praktykowałam. I zaczęłam wszystko ogarniać. Oczywiście powolutku.
Krok po kroku - i pojawiały się wyniki.
Zabawki pozbierane, łóżka pościelone - i to przez małe dzieci.
Kiedy doszło wychodzenie do przedszkola nie było problemu ze wstawaniem, zębami, śniadaniami, punktualnością czy innymi przygotowaniami do wyjścia. Czasami zdarzyły się ponaglenie i awantury, ale bardzo rzadko.
Mogę powiedzieć, że nawet same dzieci się dziwiły dlaczego ich koledzy przychodzą do przedszkola ciągnięci przez rodziców, w biegu, ledwo przebudzeni. Dlaczego koledzy są smutni lub płaczą rano. A to dopiero pierwszy rok w przedszkolu i to pierwsze godziny dnia.
Krąży przekonanie, które mówi, że kiedy dziecko wykonuje polecenia, współpracuje, jest posłuszne to oznacza, że rodzice dobrze to dziecko „wytresowali”. Mówi się, że albo jest zalęknione, albo nie może być takie, samo z siebie - grzeczne.
Może nawet sama podejrzewasz ukryte kłamstwa za tym, że da się wychować dziecko posłuszne albo współpracujące, bo Tobie to nie wychodzi choć bardzo się starasz.
Rozmawiając z innymi mamami, a także nauczycielkami, słyszałam skargi na pewne metody, sposoby na wychowywanie dzieci.
Z pewnością słyszałaś o tym, żeby nagradzać dzieci, np. żelkami, za wykonanie polecenia. Fajne rozwiązanie prawda? Posłużę się przykładem mamy, która żelkami wyciągała dziecko z placu zabaw. Działało, ale tylko wtedy kiedy dziecko było głodne, ale jak tylko jakiś kolega podzielił się swoimi frykasami, wtedy na sygnał idziemy do domu, zaczynał się krzyk i prawdziwy atak histerii.
A nie przypomina to troszkę tresury (żeby nie powiedzieć psa)?
Z pewnością słyszałaś, o sposobie odliczania, np. do trzech czekając, aż dziecko wykona polecenie …… a jak nie wykona? Wiele matek mówiło mi, że tego się obawiają, albo, że publicznie zostały skompromitowane, bo liczyły a dziecko i tak nie wykonało tego, o co prosiły.
Inną opcją jest to, że dziecko jednak wykona polecenia na trzy, aby uniknąć kary.
Nie wydaje Ci się to także formą tresury?
Zapewne słyszałaś o sposobie na nagrody, czyli obiecujesz coś, “nagrodę” za wykonanie czegoś. Przychodzi mi do głowy jedna z moich klientek, która wiedziała, że jej dziecko może mieć dużo lepsze oceny niż te, które przynosi i złożyła obietnicę - wyjazdu do Disneylandu, aby dziecko przyniosło same piątki. Piątki się pojawiły od góry do dołu, ale rodzice nie mieli ani ochoty, ani pieniędzy, na taki wyjazd.
Tak więc kiedy inne mamy sprawdzały powyższe lub inne sposoby na to, aby dzieci je słuchały, moje dzieci po prostu mnie słuchały, a do tego u mnie w domu był spokój, śmiech i porządek bez nagród i kar oparte na współpracy.
Czy zastanawiałaś się kiedyś nad tym dlaczego jedne dzieci sprawiają problemy, a inne wcale?
Dlaczego jedne dzieci słuchają rodziców a inne mają z tym problem?
Najczęściej specjaliści mówią, że przyczyną jest charakter dziecka, kolejność narodzin, predyspozycje umysłowe lub genetyczne i jeszcze inne mniej lub bardziej dziwne rzeczy mówią.
Zauważ, że wierząc w takie “usprawiedliwienia”, jako rodzice tracimy sprawczość.
Tracimy poczucie, że mamy wpływ na dziecko i jego zachowanie.
Moje dzieci wychodziły z placu zabaw bez protestowania i “ciągłego jeszcze chwilę”.
Moja trójka punktualnie przychodziła do przedszkola, a potem do szkoły.
W moim domu nie było porannej gonitwy i pilnowania mycia, ubierania się czy ponaglania przy śniadaniu.
W moim domu nie było pyskówek o sprzątanie, czy wyrzucenie śmieci.
Moimi metodami dzieliłam się także z innymi mamami i zawsze zaskoczone mówiły “to tak można?!”.
Pamiętam samotną matkę z dwójką maluszków, gdzie poranki, jak to powiedziała były koszmarne - pełne krzyku, pośpiechu, ponaglania, a jednocześnie kończyły się płaczem i spóźnieniem do przedszkola, albo w ogóle dzieci nie szły, “bo taki był ryk”.
Po naszej rozmowie wprowadziła moje sugestie w praktykę i po tygodniu powiedziała mi, że cały tydzień dzieci chodziły do przedszkola, bez spóźnienia, a do tego poranki były bez awantur i krzyków.
A do tego, ta matka zauważyła, że kiedy poranek przebiegał w dobrej atmosferze, od razu cały dzień był nie tylko wydajny, ale przede wszystkim spokojny — jakby tempo pierwszych godzin wyznaczało rytm wszystkiego, co miało wydarzyć się później.
Jako terapeuta widziałam już tysiące matek, które przychodziły “za późno” na terapię.
Przychodziły albo z nastolatkami wrogo nastawionymi do samych siebie, do matki, jak i do świata.
Albo przychodziły same, pełne wstydu, poczucia winy i pewności, że zmarnowały czas kiedy dzieci były małe. Że wtedy był czas na zmiany, ale im się nie chciało, były inne ważniejsze sprawy. Były zabiegane.
I w tym zabieganiu zagubiły i siebie i istotę, którą najbardziej kochają na świecie
Pamiętaj, że jeśli nie wprowadzisz zmiany, nie podejmiesz kroków kolejne dni będą takie same, albo podobne.
Pamiętaj, że jeśli chcesz, aby Twoje dziecko Cię słuchało, a jednocześnie wzrastało harmonijnie, ze zdrowym obrazem świata i siebie musisz wprowadzić pewne zmiany. Podjąć pewne kroki ku lepszemu.
Pamiętaj, że z nastolatkiem jest dużo ciężej pracować, a i wasza relacja może być znacząco nadwyrężona.
Albert Einstein powiedział, że największą głupotą ludzi jest to, że robią cały czas to samo, spodziewając się innych, lepszych, nowych rezultatów - a to jest niemożliwe. Trzeba coś zmienić.
Tak, więc jeśli chcesz zmiany, chcesz, aby Twoje dziecko Cię słuchało, ale jednocześnie nie robiło niczego dla nagrody, albo ze strachu przed karą, to musisz wprowadzić zmiany.
Moje zagubienie kosztowało mnie tylko 2 -3 lata życia w ciemności krzyku, złości, frustracji.
A Ty, ile lat zmagasz się z krzykiem, frustracją, złością?
A może ze wstydem, gdy dziecko awanturuje się miejscu mniej lub bardziej publicznym?
A może jest to zmęczenie ciągłym powtarzaniem, naleganiem albo zbieraniem, sprzątaniem po i za dziecko?
Dostaniesz dostęp do szkolenia „Co zrobić, żeby dziecko mnie słuchało?”
a w nim:
Dlaczego powtarzanie „ile razy mam mówić?!” tylko pogarsza sytuację.
Jak przerwać spiralę: proszenie → ignorowanie → krzyk → poczucie winy.
Dlaczego groźby i kary przestają działać… i co stosować zamiast nich
Jak sprawić, by dziecko współpracowało z Tobą, a nie walczyło przeciwko Tobie.
Sekret spokoju i spokojnego tonu głosu, który działa lepiej niż podniesiony głos.
Jak wyjść ze spokojem z trudnych sytuacji, nawet gdy dziecko doprowadza Cię do granic wytrzymałości.
Pamiętam historię Kasi, która chciała wychowywać dzieci bez kar i nagród, jednocześnie widziała, że jej dom to chaos. Jako matka była nieskuteczna - wiele razy powtarzała polecenia, ba nawet zachęty musiała powtarzać. Dzieci wchodziły jej na głowę, tak że miała wielką ochotę trzasnąć drzwiami i uciec daleko.
W ciągu tygodnia udało się jej wprowadzić spokój w codziennych obowiązkach i zadaniach.
Zaczynała dzień ze spokojem.
Zniknęły z jej domu gonitwy, ponaglania, krzyki, płacze i narzekania.
A Ciebie, ile nerwów kosztuje Cię rozmowa z Twoim dzieckiem?
Ile nieprzespanych nocy jest za Tobą?
Ile wybuchów złości było twojego autorstwa?
Ile frustracji kumuluje się w Twoim ciele?
Ile niepokoju i obaw niesie relacja z Twoim dzieckiem?
Kiedyś sama byłam w tym miejscu dlatego, bardzo dobrze Cię rozumiem.
Sama przeszłam przez frustrację, krzyk i ciągłe napięcie.
Dlatego wiem, jak cenisz sobie spokój, przespane noce, miłe, pogodne poranki.
Spokój już od momentu otwarcia oczu może być i twoim doświadczeniem.
Ponieważ wiem, jak mama potrafi tęsknić za spokojem, zrozumieniem i jasnością dlatego, teraz wypuszczam szkolenie „Co zrobić, żeby dziecko mnie słuchało?” w bardzo niskiej i atrakcyjnej cenie 47zł
I pamiętaj, żebyś czuła się prawdziwie spokojna, gwarantuję całkowity zwrot pieniędzy, jeśli w ciągu 30 dni stwierdzisz, że ten kurs nie jest dla Ciebie.
Aby zwiększyć Twój spokój i zharmonizować codzienność dodaję 3 bonusy - materiały dostępne, w większości dla moich klientów indywidualnych.
do materiałów w formie wideo i pdf
wiedza podzielona na moduły i jej praktyczne zastosowanie
abyś była całkowicie zaopiekowana w twoim macierzyństwie
Ile razy w tym tygodniu powiedziałaś/eś: „Przestań.” „Uspokój się.” „Ile można powtarzać?”
A jeśli powiem Ci, że w tych momentach Twoje dziecko nie jest niegrzeczne — tylko próbuje Ci coś powiedzieć?
Tylko że mówi językiem, którego większość rodziców… nigdy się nie nauczyła.
Jeśli chcesz:
- mniej krzyku,
- więcej zrozumienia,
- więcej współpracy,
- silniejszy, spokojny autorytet,
Ten materiał jest pierwszym krokiem, aby osiągnąć spokój, zrozumienie, współpracę.
Bo Twoje dziecko mówi.
Pytanie brzmi — czy wiesz, o czym?
Wartość materiału
„O czym mówi moje dziecko?” to 47zł i nie jest on normalnie dostępny w sprzedaży.
Szkolenie wideo
Czy Twoje dziecko:
– ignoruje polecenia?
– wybucha złością o „błahostki”?
– mówi „nie”, zanim usłyszy do końca zdanie?
– zachowuje się zupełnie inaczej niż kiedyś?
A może łapiesz się na myśli: „Robię wszystko, a to i tak nie działa…”
Prawda jest taka: złe zachowanie nie bierze się znikąd.
Za każdym buntem, krzykiem, wycofaniem czy prowokacją stoi konkretny powód.
Jeśli go nie znasz — reagujesz na objaw.
Jeśli go rozumiesz — odzyskujesz wpływ.
Masz czasem wrażenie, że zwykła prośba zamienia się w walkę?
„Ubierz się.”
„Wyłącz bajkę.”
„Chodź myć zęby.”
…a w odpowiedzi słyszysz stanowcze: „NIE!”
I wtedy pojawia się napięcie. Złość. Bezsilność. Krzyk, którego później żałujesz.
To wyzwanie powstało po to, żeby pokazać Ci, że można inaczej — spokojniej, bliżej i skuteczniej.
Nastolatek, przysparza rodzicom wiele zmartwień i wyzwań, które najczęściej są dość trudnymi doświadczeniami. Większość rodziców i nauczycieli, uważa za trudny albo bardzo skomplikowany okres dojrzewania swoich pociech.
Wyzwanie „Nastolatek w domu, jak naprawić nadwyrężoną relację” jest zaproszeniem do spojrzenia na siebie i na swojego nastolatka z innej perspektywy niż do tej pory.
Z perspektywy, która daje więcej przestrzeni i elastyczności.
Wyzwanie „Nastolatek w domu, jak naprawić nadwyrężoną relację” składa się z trzech nagrań w formie wideo. Gdzie znajdziesz wiedzę o zmianach, jakie zachodzą w nastolatku. Szczególnie usłyszysz o zmianach na poziomie centralnego systemu nerwowego oraz przeprowadzę Cię przez praktyczne procesy dzięki Integracjom Emocjonalnym.
Oto co dostaniesz w tej ofercie